W ciągu jednego roku, od czerwca 2025 do maja 2026, w Anglii wydano na prywatne recepty 1 967 268 nielicencjonowanych produktów z konopi. To niemal trzy razy więcej niż w 2024 roku i blisko siedem razy więcej niż w 2023. Liczby pochodzą z NHS Business Services Authority, a przeanalizowała je agencja Press Association. Dlaczego to ważne? Ten skok nie wynika z rozkwitu publicznego systemu. Pokazuje raczej, że pacjenci masowo szukają pomocy poza nim, bo państwowa ścieżka leczenia konopiami praktycznie nie działa.
Skąd pochodzą dane i co dokładnie liczą
Źródłem statystyk jest NHS Business Services Authority (NHSBSA), czyli agencja podległa brytyjskiemu Ministerstwu Zdrowia i Opieki Społecznej. Dostarcza ona platformy i usługi wspierające priorytety NHS, rządu oraz lokalnych systemów ochrony zdrowia. Dane dotyczą wyłącznie Anglii.
Recepta prywatna to recepta wystawiona przez lekarza poza publicznym NHS, za którą pacjent płaci sam. Produkt nielicencjonowany to preparat bez standardowego pozwolenia na dopuszczenie do obrotu jako lek, przepisywany indywidualnie na odpowiedzialność specjalisty. Zestawienie liczy pozycje na receptach, a nie pacjentów. Jedna osoba może więc odpowiadać za wiele pozycji w ciągu roku.
| Okres | Pozycje wydane na prywatne recepty | Zmiana |
|---|---|---|
| 2023 | 282 920 | punkt odniesienia |
| 2024 | 659 293 | ok. 2,3 raza więcej |
| VI 2025 – V 2026 | 1 967 268 | ok. 3 razy więcej niż w 2024 |
Ostatni okres obejmuje układ czerwiec–maj, a nie rok kalendarzowy, więc porównanie jest przybliżone. Trend wzrostowy jest jednak jednoznaczny.
Kwiat dominuje: co faktycznie trafia do pacjentów
Według danych NHSBSA za okres 2025/26 trzy czwarte wszystkich pozycji stanowił kwiat konopi, czyli suszone, przycięte kwiatostany rośliny przeznaczone najczęściej do waporyzacji. W przeliczeniu daje to około 1,47 mln pozycji. Pozostałe mniej więcej 490 tysięcy to:
- kartridże z płynem do waporyzatorów,
- oleje,
- krople,
- żelki.
Dla nas, ludzi, którzy na co dzień pracują z genetyką, ta proporcja mówi sporo. Pacjenci i lekarze wybierają formę najbliższą naturalnej roślinie, z pełnym profilem kannabinoidów i terpenów. Terpeny to aromatyczne związki odpowiadające za zapach i smak odmiany, które mogą też modulować jej działanie. Wysoki udział kwiatu oznacza, że w praktyce liczy się konkretny chemotyp, a nie wyizolowana pojedyncza substancja.
Dlaczego pacjenci uciekają do sektora prywatnego
Medyczna marihuana jest w Wielkiej Brytanii legalna na receptę od listopada 2018 roku. Mimo to NHS na własnej stronie przyznaje wprost, że niewiele osób w Anglii ma szansę otrzymać ją w ramach publicznej opieki zdrowotnej.
„Very few people in England are likely to get an NHS prescription for medical cannabis.”
Skala problemu jest uderzająca. Pod koniec 2025 roku, po siedmiu latach legalności, tylko sześciu pacjentów otrzymało z NHS receptę na produkt full-spectrum. Preparat full-spectrum zawiera pełne spektrum związków rośliny: THC, CBD, pozostałe kannabinoidy i terpeny, a nie jeden wyizolowany składnik. Publiczny system ogranicza się w praktyce do kilku licencjonowanych leków o wąskich wskazaniach.
Efekt jest przewidywalny. Kto potrzebuje terapii i może za nią zapłacić, idzie do prywatnej kliniki. Kto nie może, zostaje bez legalnej opcji.
Ostrzeżenia rządu a realne problemy systemu
Nowe dane opublikowano w ramach kampanii, w której przedstawiciele brytyjskiego rządu ostrzegają pacjentów przed prywatnymi receptami i nielicencjonowanymi produktami. Sam komunikat o ostrożności nie jest zły. Problem w tym, że nie idą za nim żadne realne działania naprawcze w regulowanym programie medycznej marihuany.
Jeśli władze martwią się rosnącą liczbą prywatnych recept, mają w ręku konkretne narzędzia:
- poszerzenie wskazań do refundowanego leczenia w NHS,
- szkolenie lekarzy specjalistów, którzy dziś unikają wystawiania recept,
- włączenie produktów full-spectrum do publicznej ścieżki terapii.
Bez tego ostrzeżenia brzmią jak propaganda na pokaz, a nie troska o zdrowie. Prawie dwa miliony pozycji w rok to nie fanaberia. To sygnał, że zapotrzebowanie jest ogromne, a państwo go nie zaspokaja. Cierpiący pacjenci zasługują na coś lepszego niż wybór między pustym NHS a portfelem.
Najczęściej zadawane pytania
Ile produktów z medycznej marihuany wydano na prywatne recepty w Anglii?
Od czerwca 2025 do maja 2026 w Anglii wydano 1 967 268 nielicencjonowanych produktów z konopi na prywatne recepty. Dla porównania w 2024 roku było to 659 293 pozycji, a w 2023 roku 282 920. Dane opublikowała NHS Business Services Authority, a przeanalizowała je agencja Press Association.
Czy liczba recept oznacza liczbę pacjentów?
Nie. Statystyki NHS Business Services Authority liczą pozycje wydane na receptach, a nie osoby. Jeden pacjent leczony przez cały rok może odbierać kolejne opakowania kwiatu lub olejów wielokrotnie, więc rzeczywista liczba pacjentów korzystających z prywatnego leczenia konopiami jest wyraźnie niższa niż blisko dwa miliony pozycji.
Jakie produkty z konopi są najczęściej przepisywane w Wielkiej Brytanii?
Zdecydowanie dominuje suszony kwiat konopi, który w okresie 2025/26 stanowił około trzech czwartych wszystkich pozycji wydanych na prywatne recepty w Anglii. Resztę stanowiły kartridże z płynem do waporyzatorów, oleje, krople oraz żelki. Kwiat zachowuje pełny profil kannabinoidów i terpenów danej odmiany.
Czy można dostać medyczną marihuanę na NHS?
Formalnie tak, bo recepty są legalne od listopada 2018 roku, ale w praktyce jest to bardzo trudne. NHS sam przyznaje, że niewiele osób w Anglii otrzyma taką receptę. Pod koniec 2025 roku tylko sześciu pacjentów dostało z NHS receptę na produkt full-spectrum.
Co oznacza nielicencjonowany produkt z konopi?
To preparat, który nie ma standardowego pozwolenia na dopuszczenie do obrotu jako lek, ale może być legalnie przepisany przez lekarza specjalistę na jego odpowiedzialność. Większość medycznych kwiatów i olejów konopnych w Wielkiej Brytanii trafia do pacjentów właśnie w tej formie, głównie przez prywatne kliniki.
Dlaczego brytyjscy pacjenci wybierają prywatne kliniki?
Publiczny system NHS w praktyce niemal nie wystawia recept na konopie, zwłaszcza na produkty full-spectrum. Pacjenci, którzy potrzebują terapii, szukają więc pomocy w prywatnych klinikach i płacą za leczenie z własnej kieszeni. Gwałtowny wzrost liczby prywatnych recept odzwierciedla duże zapotrzebowanie, którego państwo nie zaspokaja.




